Boleki i Lolek , Reksio to ulubieńcy dzieci od ponad 50 lat . Mały Franio również śledzi ich przygody . Dziś z okazji urodzin będzie nie tylko mógł ich ogladać ale również zjeść .
Wszyscy z mojego pokolenia znamy te,, jednokasetowce'' .
Kiedy wciągnął taśmę, za pomocą ołówka, naprawiałam kasetę .
Istniała też wersja LUX - radioodtwarzacz . Wtedy bez problemu można było nagrywać Listę Przebojów Trójki na kasety STILON .
Dziś ma studniówkę moja chrześnica. Ola jest córką mojej przyjaciółki z liceum .
Siedziałyśmy razem w trzeciej ławce od ściany przez cztery lata . Znamy się od szkoły podstawowej .
Łączyły nas sekrety , tajemnice ,plotki .Czytałyśmy te same książki , słuchałyśmy tej samej muzyki .
Złościłyśmy się na siebie , obrażałyśmy ,przepraszałyśmy i wisiałyśmy na telefonie (dosłownie) -godzinami .
Przypadek sprawił,że mieszkamy w dwu różnych wsiach ale dzieli nas tylko jedna ulica . Nasza studniówka była 29 lat temu w 1984 r.
Pamiętam dokładnie jak byłam ubrana : biała bluzka z żabocikiem(dom towarowy CENTRAL i granatowa aksamitna spódnica (uszyta przez krawcową ) .
Żadnego makijażu - sama natura .
Na zdjęciu ja ( włoski z loczkami ) z Izą (krótka fryzurka ) .
Przebojem studniówki był utwór I LIKE CHOPIN w wykonaniu Gazebo .
Nie przypominam sobie aby była orkiestra . Wydaje mi się , że była to dyskoteka . Po pierwszym kieliszku szampana szalałyśmy na parkiecie przy Modern Talking (You're My Heart, You're My Soul) , Lady Pank(Mniej niż zero ) i innych przebojach .
Dziś urodziny świętuje Julka .
Taniec i rozwiązywanie matematycznych zagadek to jej pasja .
Jeszcze niedawno uczęszczała na zajęcia baletu , a już zgłębia tajemnice naukowe na politechnice dziecięcej . Ciekawe co z niej wyrośnie ?
Zaistniałam w wirtualnym świecie blogerów dzięki Asi i jej przekonaniu o moich kulinarnych umiejętnościach ,dzięki Małgosi i jej konstruktywnej krytyce tego czym zachwyca się bezkrytycznie najmłodsza z naszych córek Basia.
To moje dziewczyny ,mąż i grono bardzo życzliwych przyjaciół zachęciło „cukiernika –hobbystę „ do wyjścia na świat z domowych pieleszy.
Historia mojego gotowania w skrócie przedstawia się następująco.
Pierwszą inspiracja kulinarną była książka ‘’Kuchnia pełna cudów ”,z której rok w rok wykonywałam tort serowy na zimno dla Mamy na 26 maja .Raz był on „pływający” raz przeciekający ale zawsze od serca. Do dziś robię go gdy pojawiają się pierwsze truskawki.
Wyjazd do Londynu w latach 80-tych okazał się jedną wielką inspiracją kulinarną .Wracałam z postanowieniem ,że schabowy z kapustą nigdy nie zagości na moim stole. Nie ,abym miała coś do tradycyjnej kuchni .Po prostu ,rozmaitość światowych specjałów w zderzeniu z szarzyzną stołu w ówczesnej Polsce stała się źródłem pomysłów dla młodej pani domu.
Na pamiątkę pobytu ,od moich pracodawców ,dostałam książkę ‘’cake decorating”, która towarzyszyła mi przy kolejnych urodzinach córek. Tak mijały lata odliczane tortami –biedronkami ,kotkami ,pieskami ,autkami .
Pewnego marcowego dnia wracam do domu z matczynym biadoleniem na ustach ,że nie sprzątnięte, pies szaleje w ogrodzie ,a ty znowu przy komputerze, i co widzę ?
Asia zrobiła to do czego ja nie mogłam się zebrać od kilku miesięcy .
Ten blog to prezent od mojej córki dla mnie .Teraz nie pozostaje mi nic innego jak dokumentować i opisywać moje słodkie kreacje ku uciesze wszystkich ,którzy trafią na tę stronę.
Dziękuję moim najbliższym za wyrozumiałość ,cierpliwość ,pomoc gdy w twórczym szale „szyję na miarę" moje torty .